2010-01-27 14:12:58
O bardzo ważnych (bo żółtych) sprawach
Każdy chce kurczaka mieć,
każdy za nim goni,
lecz tylko Kasiak pamiętać chce,
że nie chodzi o to, by złapać kurczaka,
ale by za nim po Ursynowie gonić
(nawet jeśli zapomina się, że czasem trzeba skręcić
i nie wpaść na ścianę).
Gdy byłam młodsza, zastanawiałam się,
czy to gonienie Kasiakowi kiedyś minie,
czy może zmądrzeje, jak dorośnie...

Dziś Kasiaku, masz już 20 lat
(i ta notka zupełnie nie jest na poziomie dwudziestolatki)
i wiem jedno-
choć na studiach jesteś i dowód masz,
by alkohol na legalu pić,
tam na dnie został ślad kurczaka
i pewna miłość do huśtawek.

Wszystkiego najlepszego!
Byś została politykiem, a przez to kupę kasy zarabiała i nic nie robiła
i byś mogła wybudować więcej placów zabaw!
Miłości, przyjaźni i szybkiego końca sesji!

A że są urodziny, to wypada coś zaśpiewać...
Co śpiewa się na urodziny?

Kurczaczek, kurczaczek, kurczaczek,
żółty ma dziś kubraczek
i piórka także ma,
bo kurczakom tak się zda-rza.

Wszystkiego najlepszego, stary pryku!

PS. Aha, i najważniejsze-
NIE UCIEKAJ DO KĄTA,
KIEDY CHCESZ PUŚCIĆ BĄKA!
Napisała skomentuj (1)
2009-09-11 20:59:05
kocham Waldka
kolejne odwiedziny u niego.
-Chciałam wypożyczyć jakąś komedię. -Powiedziałam.
Waldek zaczął mi polecać różne książki satyrystyczne.
-nie, mi chodzi o inną... -Zamyśliłam się. -ale by nie była od razu jakaś święta.
Waldek myślał.
-Żadna tam boska komedia. -powiedziałam w końcu.
-Chodzi ci o 'nie-boską komedię"?
Brawo Waldi!

Dziś znów do niego wpadłam.
-Chciałam morką książkę. taką, która opowiada o wielkim deszczu. -zaczęłam. Nie wiedział, więc kontynuowałam. -Sienkiewicza. Jak to się nazywa? Nie powódź, ale coś w tym stylu...
Po kilku minutach zgadł i śmiał się, bo tu chodzi o potop szwedzki. rozmawialiśmy jeszcze chwilę.
-byłam ciekawa kiedy zgadniesz.
-w sumie jakby to był teleturniej, to chyba na początkowym etapie zgadłem.
przez chwilę pozachwycałam się twórczością Sienkiewicza, a Waldek życzył mi miłej lektury.

Zastanawiam się teraz, jaką następną książkę od niego wziąć;)
Napisała skomentuj (0)
2009-02-11 14:07:28
którą tabletkę wybierzesz?
wyszperane w necie...

- Musisz wybrać - powiedział Morpheus.
Pochylił się do przodu i wyciągnął do Neo obie ręce. Rozchylił zaciśnięte pięści. Neo ze zdumieniem ujrzał, że są tam tabletki: w jednej dłoni żółta, a w drugiej zielona.
- Matriksa nie da się opisać. To trzeba przeżyć samemu. Wybierzesz żółtą pigułkę i zobaczysz sam jaki jest świat naprawdę. Weźmiesz zieloną i obudzisz się w swoim łóżku i uwierzysz we wszystko, nawet w gruszki na wierzbie. Decyduj.
Neo się zawahał. Spojrzał na oczy Morpheusa skryte za ciemnymi okularami i sięgnął po żółtą tabletkę.
- Pamiętaj, że twoja decyzja jest nieodwołalna!
Połknął tabletkę i popił wodą ze szklanki stojącej na stoliku. Odchylił
się w fotelu i czekał na pierwsze efekty. Morpheus przed nim zacierał dłonie i uśmiechał się szyderczo. A może tak mu się tylko wydawało... Pierwszy skurcz przyszedł nagle.
Coś targnęło jego wnętrznościami i zaczęło je rozdymać, jakby rodził się tam inny świat. Kotłowało się tam i przewalało, Neo czekał, kiedy podjedzie mu to do ust i zacznie go nicować na drugą stronę, ale nie... To coś zaczęło zmierzać w drugą stronę i przybierać na sile.
- Przepraszam, ja na minutkę - wybełkotał Neo i trzymając się za brzuch i usta wybiegł z pokoju.
Morpheus siedział jak osłupiały. W końcu chwycił za telefon i połączył się ze statkiem.
- Tank? Co tu jest grane, do jasnej-ciasnej? Gdzie on pobiegł?
- Już go namierzam... Jest piętro wyżej, biegnie do toalety! Ale tam jest pełno agentów! Straciliśmy go Morpheus! Straciliśmy!
Morpheus zaklął pod nosem i rzucił w kąt okulary, których i tak nie lubił, bo mało co przez nie widział.
- Morpheus?! - krzyczał Tank. - Uciekaj! Agenci idą po ciebie!
Morpheus zerwał się z fotela, zakręcił robiąc płaszczem tzw. Arabellę i uciekł.
Agent Smith odkleił nos od szyby, przez którą obserwował to, co działo się w pokoju. Uśmiechając się złośliwie odwrócił się i spojrzał na dwóch agentów stojących obok. Tamci tylko unieśli brwi w geście zdumienia. Agent Smith wyjał z kieszeni i zaprezentował im pudełko z żółtymi i zielonymi
tabletkami.
Na opakowaniu widniał napis: "Laxigen".
- He, he - powiedział agent Smith.
- He, he - powiedzieli dwaj agenci.
I pobiegli za Morpheusem.

Napisała skomentuj (0)
2009-01-09 22:01:28
Zbiórka;)

Na początku chciałam nadmiecić, że kocham moje zuchy oraz harcerki:)

Krąg rady.
Jeden zuch- "i podobało mi się, jak lepiliśmy z gliny"
Max- "To była masa solna! Mi się zbiórka podobała (...) i podobało mi się lepienie z gliny"

;)


Napisała skomentuj (1)
2009-01-01 17:12:54
Sylwek
Zakochałyśmy się w jednym chłopaku.
Ah, tańczyłyśmy z nim!
Zabrałyśmy talerz ciasteczek ze stołówki i ukryłyśmy za stajenką.
Zabrałyśmy kapelusz jednej osobie.
Gadałyśmy, gadałyśmy, gadałyśmy... Jak to dziewczyny:P
A niektórzy nie mieli brwi!
Pfff, napisało mi się wiersz.
Zamiast siedzieć/tańczyć na forum w rytm muzyki, poszłyśmy okupować łazienkę i słuchać w niej mp3 Sylwi.
Czekaliśmy do północy (wow, tego na pewno się nie spodziewaliście!)
Odliczaliśmy od 8 w dół, a nie od dziesięciu.
Pierwsze słowo, jakie się wypowiedziało w Nowym Roku, to nazwa jakiegoś zawodu.
Pół godziny przed budynkiem i zachwycaniem się fajerwerkami.
"KIWI!" -Krzyknęła jedna niezbyt opanowana dziewczyna, wskazując palcem w górę.
Zastanawiałyśmy się, czy w nas nic nie przywali.
Potem powrót do środka. Posiedziałam z boku słuchając, jak inni śpiewają.
I znów powrót do imprezy.
O trzeciej poszłam spać.
Napisała skomentuj (0)
2008-12-23 19:29:26
serce z kamienia
Wszyscy cierpią z miłości.
A ja postanowiłam, że nie będę!

wiersze
inne teksty
piosenki
filmy
Edward
historie koleżanek
motylki w brzuchu
rozstania
rozczarowania
sny
marzenia
łzy
tak, dużo łez
i wieczny smutek

Chyba wszyscy ludzie mają jakiegoś swojego Zahira. Kogoś, na kim oparli swój świat i bez kogo już nie potrafią żyć.
A ja postanowiłam, że ze mną będzie inaczej!
Będę tą, która nie cierpi z miłości!
Nigdy!
Napisała skomentuj (2)
2008-12-13 15:33:51
la vie
wiem, jakie jest życie. nie przypomina ono tych historii z książek P.Coelho, gdzie zawsze są happy end'y, a bohaterowie przeżywają przemianę wewnętrzną.
wiem, jaki jest Bóg. Jego nie opiszę- każdy ma prawo do własnego zdania na Jego temat. o religii nie powinno się dyskutować, bo jeśli ktoś wierzy, że krzesło jest Bogiem, a my mu udowodnimy, że tak nie jest, wtedy ten ktoś się załamie. nie można, jak to w zwyczaju ma mój Sywester, odciągać ludzi od Boga czy jak to robią Mormoni, próbować przekonać kogoś do swoich wierzeń...
wiem, jak Bóg potraktował ludzi. w ciągu ostatnich tygodni poznałam na oddziale dużo osób. widziałam różne choroby. utracili już dawno wiarę w ozdrowienie.
wiem, jacy są ludzie. jak udają przyjaciół. co za wariat wymyślił takie uczucie, jak "przyjaźń"? powinni go zamknąć u czubków!
wiem, że moje szpitalne znajomości nie przetrwają. byłam w ostatnich latach cztery razy hospitalizowana, poznałam dużo fantastycznych ludzi. Gdzie oni teraz są?
myślę, że w maju Kamyk na powrót stanie się normalnym LO. nie będzie tych debili, tych panienek "ah, psze pani, a ona ma żyletkę" (A.), "nigdy nie będę mieć przyjaciółki..." a potem "ah, to moje ukochane krejzolki-psiapsióły"
wierzę, że te osoby, które od września będą w trzecich klasach, będą w porządku. z opowieści Asi tak wynika, a jej można uwierzyć^^
Napisała skomentuj (2)
2008-11-21 21:27:11
modlitwa wieczorna^^
Modlitwa wieczorna kobiety:

Ojcze nasz, który jesteś w niebie
Mam taką prośbę wielką dziś do Ciebie
Daj mi faceta i ma być bogaty
Ma mieć Ferrari - za cash nie na raty
Duze mieszkanie, a najlepiej willę
Ma mnie wciąż słuchać, nie tylko przez w chwilę
Ma mnie zadowalać kiedy mam ochotę
Śniadanie mi robić - nie tylko w sobotę
Oglądać romansy, biżuterię kupić
W życiu mym nie będzie mogł się nigdy upić
Nie chce nigdy widzieć jego własnej matki
Ja wydaję kasę - on płaci podatki
On nie ma kolegów - ja mam koleżanki
Kont ma mieć on wiele - okoliczne banki
Złotych kart bez liku, czeków co nie miara
Jak mi to załatwisz - wzrośnie moja wiara


Modlitwa wieczorna faceta:

Panie mój daj mi głuchoniemą nimfomankę z dużym kontem w banku.
Ma być właścicielką sklepu monopolowego i mieć własny jacht i napalone
koleżanki nimfomanki. Wiem że to się nie rymuje - ale tu nie o rym chodzi
Napisała skomentuj (4)
2008-10-31 23:11:57
Lanie wody:P
W tym tygodniu katechetka nam całą lekcję gadała, że Halloween (a nawet wg niej Heeloween) to pogaństwo i abyśmy nie robili nic z tej okazji. Lanie wody:P Właśnie wróciłam do domu... Z Olą chodziłyśmy po Ursynowie i prosiłyśmy o cukierki. Zarobiłyśmy kilka mentosów i tic taków. Było... Hmm, skłamałabym gdybym powiedziała, że bawiłam się dobrze.
Za kilkadziesiąt minut wyrzucam ze swojego słownika "Przyjaźń, Przyjaciel, Przyjaciółka"... Jestem za stara by wierzyć w Świętego Mikołaja, czary czy właśnie przyjaźń.
Napisała skomentuj (1)
2008-10-25 18:49:39
aio
czy warto żyć dla uśmiechu dziecka?

niedługo się przekonam
Napisała skomentuj (0)



Archiwum

2010
styczeń
2009
wrzesień
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj



Szablon

Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz.